





Rozdział II „ Pierwsza Karta”
Pogrzeb. Szara postać nie rozumiała dlaczego zwyczajni ludzie organizują pogrzeby. Czy dla zmarłego , czy raczej na odwrót? Cóż za bardzo ją to nie obchodziło , najbardziej skupiała się na swoim hobby. Na obserwowaniu ludzi. Jest to intrygujące , po za tym nie miała nic innego lepszego do roboty. Tym razem wybrała się na pogrzeb staruszka , którego darzyła sympatią. I który zmarł tydzień temu , była przy tym , nie wtrącała się tylko obserwowała. Przeszła korytarzem i usiadła na jednym z miejsc.
Po kilku minutach zaczęli zbierać się ludzie. Znajomi , przyjaciele i rodzina. Każdy ubrany na czarno , prawie każda kobieta we łzach. Ale ile są warte łzy tylko na pokaz , pozbawione uczuć? Rozpoczęła się ceremonia pogrzebowa. Ciało zmarłego pokazane w trumnie. Ubrane w smoking , wymalowane , uczesane i dokładnie umyte przez służbę. W Okół trumny kwiaty , róże , goździki i tulipany. Dopasowane kolorystycznie do ubioru zmarłego. Oraz wielki trzask drzwi. I dwie spóźnione osoby , które weszły dumnie z głowami z góry. Pani i sługa. Zaczęły się szepty i koniec opłakiwania staruszka. Teraz atrakcją była tylko niebiesko włosa dziewczyna , oraz jej srebrno włosy lokaj.
Szara postać zaciekawiła się i tym razem chętnie oglądała wydarzenie.
Goście , którzy teraz weszli usiedli na miejscach. Alex szepnęła Michaelowi kilka słów do ucha. Ten przytaknął i zajął obok niej wolne miejsce. Postać wstała. Podeszła bliżej. Usłyszała rozmowę dwóch eleganckich dam , z dużymi prze dziwacznymi kapeluszami.
- Jaka arogancka! W ogóle się nie przejęła śmiercią swego wuja , a do tego spóźnia się na jego pogrzeb! To trzeba mieć tupet ! – żaliła się zdenerwowana jedna z nich. Druga potakiwała i dodała.
- A widzisz jak się ubrała? Biała suknia! Na pogrzeb! – obydwie spojrzały na niebiesko włosom młodą dziewczynę i zaśmiały się głośno. Tak , owszem była ubrana w białą , długą do podłogi suknię. Do tego włosy rozpuszczone , a we włosach kwiat. Blado różowa róża , taka sama jaką nosił lokaj na swojej marynarce. Szarawa postać , przekręciła schowaną za kapturem płaszcza głowę w bok i stwierdziła czyniąc , że czas się zatrzymał.
- WIDZĘ ZNAJOMĄ MI OSOBĘ. CO OZNACZA ŻE JUŻ SIĘ ZACZĘŁO. – po czym weszła w ścianę i rozpłynęła się.
Czas znowu ruszył. Pogrzeb trwał. Ciągnął się straszliwie , co obrzydzało młodą panienkę. Michael zauważył to , jego też to obrzydzało , te niezabawne żarty i bezsensowne mowy bliskich. Dużo rzeczy go obrzydzało , dużo rzeczy , które wiążą się z ludźmi. Można by powiedzieć , że obrzydzali go sami ludzie. Był zirytowany , a zazwyczaj utrzymuje zimną krew. W samej rzeczy , lubił pogrzeby mógł wtedy wyczuć jego najwspanialszy zapach – świeżej śmierci , który i tu unosił się w powietrzu. Uspokajało go to , zarazem pobudzając jego pierwotne instynkty. Był zdolny je opanować. Schylił głowę i spojrzał na swą dłoń. Pojawiła się na niej , mocno niebieska , wręcz granatowa pieczęć. W jego oczach pojawił się błysk tego samego koloru , po czym znamię zniknęło.
Wytrzymali do końca pogrzebu , Alex mimo iż przyszła ostatnia wyszła pierwsza. Przystanęła na pobliskim cmentarzu , przy pewnym niepodpisanym grobie. Prychnęła i aroganckim głosem powiedziała.
- Jakim bezwartościowym musiałeś być człowiekiem , że nie znali twego imienia i nazwiska hmm.. ? – w tej samej chwili , przybył do niej jej sługa. Wyglądał jak młody kawaler , 23 lata , który dopiero co wyleciał z maminego gniazda. Przystojny , wysoki z tajemniczym kolorem włosów i oczu. Oczy – piękne , lśniące krwistą czerwienią , włosy zaś srebrne niczym blask księżyca. Oznajmił jej.
- Dokąd masz zamiar się wybierać , panienko Alex? – dziewczyna odwróciła się do niego. Spojrzała mu w oczy. Dalej ciągnąc.
- Jak myślisz? Kim ta osoba była ? – wskazywała w tym momencie na bezimienny grób. – Żałośnie to wygląda , prawda? A ty , czy ciebie też napędza strach , że zostanie zapomniane twe imię? – zapytała takim samym aroganckim tonem głosu.
- Nie boję się niczego. Ale me imię nie zostanie nigdy zapomniane , póki Ty moja pani będziesz nadal o nim pamiętać. – opowiedział jej , w tym samym momencie ona zaśmiała się. Powiedziała coś pod nosem. I pokiwała głową.
- Oczywiście , Michaelu. – zaczęła iść w stronę drzwi wyjściowych ze cmentarza , on za nią. – Właśnie , nigdy cie nie zapytałam. Umiesz grać w karty?
- Myślę że umiem , panienko. – odpowiedział znowu , po chwili zastanowienia.
- To dobrze. Ludzie którzy nie umieją grać w karty , są ofiarami życia. Karty są jak życie , wygrywasz lub przegrywasz. Wygrywasz uczciwie lub oszukując , tak samo z przegraną. – zmieniła ton głosu , był on teraz bardziej obojętny. Srebrno włosy podał jej ciepły płaszcz , który wziął na wszelki wypadek. Założyła go , szybko i niezbyt chętnie. Wyszli z cmentarza , czekał na nich już powóz z dwoma ciemnobrązowymi końmi. Obok niego stała pokojówka , w jasnych zielonych krótko ściętych włosach. Pomacha do nich energicznie uśmiechając się. Alex automatycznie skrzywiła się. Spojrzała na lokaja i dokończyła ich rozmowę.
- Więc jeżeli umiesz grać w karty , Michaelu to mogę ci powiedzieć. Pierwsza karta poszła w ruch. – i poszli w stronę powozu. Nie zdawali sobie sprawy , że są w tym samym momencie obserwowani. Gdy już powóz ruszył , za nim zaczął biec cień. Cień kobiety w dwóch kucykach.
